Czy ktoś mnie czyta? No jasne, że tak..

Polub i udostępnij:

Biegam, ćwiczę w domu czego nie znoszę i czasem piszę o tym. To jest to czym się zajmuję w każdej wolnej minucie każdego dnia. Od kilku lat. Siedzę przed komputerem wieczorami i z telefonem w ręku non stop. Piszę, czytam, publikuję, lajkuję, jestem online. Walczę ze swoim ciałem i lenistwem, szukam magicznego sposobu, dla siebie. Patrzę na Lewandowską jak ćwiczy i sobie powtarzam, że lajcikowy trening, jutro spróbuję. Ale czy ktoś mnie czyta? No jasne, że tak.. 

Rzucałam blogowanie kilka razy

Z braku weny, bo nie ćwiczyłam, z braku czasu, bo doszło mi mnóstwo obowiązków i z lenistwa, bo łatwiej i szybciej opublikować zdjęcie w social media niż pisać tutaj cały wpis. I interakcja jest też inna. A czy ktoś mnie czyta?

Wpis na blogu

Mam swoje statystyki, mam podgląd, ale nie mam tej namacalnej obecności czytelników. Nie każdy chce zastawić komentarz, często w rozmowie dopiero się dowiaduję, że ta konkretna osoba czytała mój artykuł, bo w statystykach mam tylko liczby. A mamy takie same buty do biegania, pijemy razem wodę i biegamy.. Ale tu jesteś tylko liczbą, nie widzę Twojego zdjęcia profilowego czy nicka. Ale mnie czytasz?

Wciąż tu jestem

Bo od takich spraw są specjaliści, którzy dbają o reklamę w sieci. Kiedyś się ratowałam wpisami u webskiej, która jak nikt inny w bardzo łopatologiczny sposób potrafiła przekazać same konkretne informacje bez owijania w bawełnę. Więc mam podstawy do wzbogacenia artykułu w triki, aby być widoczną. Ale czasami to za mało. Czy ktoś mnie jeszcze czyta?

Do pisania mobilizuje mnie interakcja

Gdy wiem, że ktoś czeka na moje efekty, opinię czy wpadki. Wtedy jest sens, odpalenia komputera, zalogowania się na stronę i podzielenia się tym co aktualnie mam lub wiem. Okropnie drażnią mnie “grupy wsparcia” na fb. A należę do kilkudziesięciu. Ze zdrowymi przepisami, z wyzwaniami do ćwiczeń, do wegetarian, insulinoopornych, hasmitowców czy keto świrusów. A Ci ostatni są najbardziej wredni i przemądrzali. Strach tam zadać jakiekolwiek pytanie.

Dlatego wolę tu tworzyć swoją przestrzeń

Zapisywać dobre i sprawdzone przepisy, na fit szarlotkę i ulubiony koktajl. Genialne książki, których już nie mam gdzie trzymać, książki, które mam ochotę spalić, bo nie mogę zdzierżyć, że tyle kasy na nie wydałam i dałam się nabrać. Albo suple, które dają kopa i są wartościowe. Bo kto wie, kiedy mi się to wszystko może jeszcze przydać. A jestem znana ze swojej amnezji. Czy ktoś mnie czyta? Bo nie wiem czy pytałam..

Dobry wpis, dobre słowa kluczowe, ale..

Bardzo istotne jest profesjonalne podejście. Po tylu latach pisania, najpierw dla samej siebie, potem dla grupy przyjaciół i znajomych, aż do momentu, gdy moje wpisy zaczęły czytać zupełnie obce mi osoby. I do tego właśnie pomocne są Google Ads w Afterweb. Pora wejść na wyższy poziom. Pokazać się większej grupie odbiorców. Dotrzeć, do takich osób jak ja, które poszukują w sieci sposobu na szybkie i skuteczne odchudzanie czy magicznych tabletek cud. Czy ktoś mnie czyta? Oczywiście, że tak.. 

Polub i udostępnij:

7 Replies to “Czy ktoś mnie czyta? No jasne, że tak..

  1. Masz rację mało ludzi komentuje, a statystki nie biorą się z powietrza. Ja mam u siebie tak samo. Widzę, że ludzie wchodzą czytają i nie zostawiają śladu swojej obecności. Co innego Instagram! Ta przestrzeń żyje. I dlatego tak ją lubię. Trzymam za Ciebie mocno kciuki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *