Dlaczego nie mogę się przemóc by wrócić do ćwiczeń – 3 argumenty na nie.

Ale wymyśliłam. 3 argumenty. Jak mam ich z tysiąc. A to wszystko dlatego, że zapomniałam już jak to jest przyjemnie ćwiczyć. Zapomniałam, ile przyjemności z tego czerpałam. Jaka radosna chodziłam. Nie było niemożliwego dla mnie. I wszyscy byli wtedy zajebiści i nie wkurwiali.

Nie mam czasu.

Doby jeszcze nie wydłużyłam. Praca mnie absorbuje coraz bardziej. Wyciąga ze mnie wszystko. Siłę, zapał, energię i pokłady chcenia czegokolwiek. Od razu po pracy gnam do mojego syneczka, nakarmić i wysiusiać, wycałować i wygłaskać. Na dwie ręce – bo jest ich dwóch! I słuchać tych psich pretensji, że sam siedział z kotem i walczyli o miejsce na nie swoim łóżku. I kota fochy, że musiał siedzieć z psem.

Moja druga JA mówi: to naciesz się futrzakami, zjedz obiad , zdążysz nawet posprzątać i wsadź tyłek do auta – siłownia jest czynna do 23. Dwie godziny i będziesz z powrotem. Prysznic, banan na twarzy i zero kłopotów z zasypianiem. Rano albo cię zrzucą z łóżka albo wstaniesz o własnych siłach.

Znów będzie bolało.

Ano będzie. I to jak cholera! Wpaść w rytm, rozruszać się. Zmusić do wysiłku. Wytrwać godzinę na zajęciach albo pół godziny na bieżni. Ale po trzech tygodniach wpadnę w rytm. Będę marudzić, że boli. Będę syczeć, że napierdziela. Ale to minie a sylwetka pozostanie. W końcu trzeba zdjąć tę kurkę zimową, gruby sweter i cieszyć się ciepełkiem a nie zakrywać i wkurwiać, że duży brzuch i gruba dupa (albo płaska!).

Nie mam na karnet.

Święta prawda. Tak bywa jak się przebimba całą pensję w 4 dni. Tylko tyle wystarczyło, żeby wszystko wybulić. Moja mina była bezbłędna, gdy 4 lutego sprawdzając stan konta zobaczyłam 5% środków na koncie, czyli 58 zł. Na szczęście luty jest taki króciutki, taki malutki, że mi pozostaje żyć za 2zł dziennie, do następnej pensji. To najskuteczniejsza metoda na zgrabną sylwetkę. Bez diet i siłowni!

Ale ta druga, ta mądrzejsza, mówi: możesz jeszcze pożyczyć kaskę. To nie 500 zł tylko 100. Każdy Ci pożyczy, jak powiesz tylko, że na karnet na siłownię, to każdy od razu Ci będzie setkami rzucał. Masz, potrzebujesz, idź w cholerę na tę siłownię. Zrób coś z sobą! Kasa to pikuś, zrób coś ze sobą, spójrz w lusterko, no musisz iść, masz te kasę.

To co, kto pożyczy?

A tak poważnie, jakie są Wasze wymówki? Hę?

Comments

  1. Tak, zajęcia poza domem bywają obciążające dla domowego budżetu, ale to one najbardziej motywują do ruchu 🙂 Dla mnie wymówka jest pogoda, ponieważ ja akurat jestem zwolenniczką roweru i kijków 🙂

  2. Ja ostatni raz ćwiczyłam na wuefie w liceum 😉

  3. Ja pożyczę jeśli zrobisz ze dwie serie i za mnie. 🙂 Może wtedy i ja schudnę … Swoją drogą ciekawość mnie zżera na co wydałaś kasę, bo znając Ciebie na coś ciekawego jeśli tak zaszalałaś 🙂
    Moje wymówki. . Setki… oczywiście brak czasu- ciężko się wyrwać mając trzymiesięczne dziecko przy piersi. Gdybym miała dwie godziny dla siebie to pewnie poszła bym… SPAĆ! !!!

    1. Dwie imprezy rodzinne, dość ważne role (jestem, byłam chrzesną) więc się wystroić musiałam. Nie ważne, że bransoletka i kolczyki, czy 2 staniki dla mnie i dwa dla Zu, bluzka czy dwie (bo nie mogłam się zdecydować), spódnica, kosmetyczka i jeb skończyły się (w najmniej odpowiednim momencie – jak oglądałam zegarek, i już go nawet chciałam).
      A potem, gdy sobie uświadomiłam, ile mi zostało kasy i dni, usiadłam i za głowę się złapałam. Muszę zdecydowanie więcej zarabiać! Bo następne takie wybryki przede mną już w kwietniu?????

  4. Naprawdę aż tak ci się nie chce???
    Ja skrzyknęłam 2 koleżanki, których grafiki są równie szalone, jak mój. Nie jest aż tak kolorowo, żebyśmy mogły chodzić we trzy, ale zawsze jakaś konstelacja nam przypasuje, a to z jedną, a to z drugą, a to one we dwie i jakoś leci. Samej by mi było ciężko wyjść z domu w taką pogodę.

    1. Nigdy nie miałam problemu z tym, że sama chodziłam. Było mi nawet lepiej. Nic mnie nie ograniczało. Chodziłam na ulubione zajęcia i robiłam co chciałam. Ze słuchawkami na uszach. Aby szybciej. Oczywiście super też było we dwie. Nawet we trzy. Nigdy na nikogo nie liczę, że będzie na siłowni. Ale zawsze się cieszę, gdy już jakąś znajomą buzię spotkam.

  5. czasem kazda wymowka jest dobra..tak jest ze wszystkim..albo chcemy cos zrobic na 100% albo bysmy chcieli…kwestia dobrej motywacji.
    ale chyba powrót do domu po pracy to jest jeden z najwiekszych uziemiaczy..jak sie do niego wejdzie ciezko z niego wyjsc..

    1. Szczególnie jak to jest 12 km. I w sumie 24 w obie strony. To już się nie chce. Może to być nawet 40-50 minut. Sama podróż. trzymaj kciuki. Idę wieczorem.

      1. wiesz o tym ze zawsze trzymam kciuki za Ciebie.zawsze bede Cie motywowac do cwiczen bo wiem jak bardzo wazny jest ruch.

  6. U mnie czas i karnet to największy problem. Szkoda mi pieniędzy, bo ostatnio wykupiłam karnet na miesiac, a wyszło tak, że byłam na siłowni 3 razy. Poza tym na siłowni wszystkie sprzęty były na nogi, tyłek, ramiona i plecy, a mi zależy na brzuchu. Do ćwiczenia brzucha była tylko zwykła ławeczka do brzuszków, to ja mogę je porobić za darmo w domu na dywanie 😀 Pozostałam wierna bieganiu, ale teraz w to wyjatkowe zimno nie mogę zwalić tyłka z kanapy i kolejną wymówką jest Smog.

    1. W moim najlepszym okresie, chodziłam 7 razy w tygodniu, i nawet czasami dwa razy dziennie. Taki napaleniec byłam. Teraz gdy po tak długiej przerwie wracam, wiem, że minie mnóstwo czasu zanim wyrobię sobie nawyk 3-4 razy w tygodniu siłka. I ten pierwszy miesiąc będzie taki marny, bo zakwasy itd.

  7. wspaniały tekst, rozbawił mnie bardzo. Kochana Ty i tak masz wspaniałą figurę ale doskonale pamiętam jakiego mega pawera miałaś gdy ćwiczyłaś. Wiem jak to jest się zebrać w sobie żeby znowu zacząć i jak brakuje człowiekowi tego że nie ćwiczy.Ja na początku ciąży musiałam zrezygnować z ćwiczeń bo lekarz mi zabronił, a teraz mi się nie za bardzo chce. Wierzę, że jak już urodzę to znowu zacznę bo to mi daje wewnętrzną siłę i może Ciebie to zmotywuje.
    Pozdrawiam Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *