Głupia baba!

Szaleństwo i bezmyślność już widać. Już się zaczyna. Zbliża się święto.  Święto zmarłych. Taki smutny i nostalgiczny dzień. A ludzie już zaczynają. Komercja na każdym kroku, korki i przepychanki. Wyścig, tu ładniejsze a tu  pięć groszy tańsze. Aby uniknąć takiego zamieszania i tłumów niektórzy przygotowania i zakupy rozpoczęli nieco wcześniej. I tu się zaczyna historia o głupiej babie. 

Dla Karola.

Wyobraź sobie teraz. Jest wtorek, godziny dopołudniowe może nawet pora obiadowa, ruch nijaki. Masz dzień wolny w pracy. Wykorzystujesz tę przychylność losu i jedziesz na dokończenie zakupów „świątecznych”. Nie jedziesz sama, jedziesz z synem. Wchodzisz z Nim do namiotu z kwiatami sztucznymi i nagle słyszysz: „bardzo proszę aby Ten Pan wyszedł, bo niszczy kwiaty w wieńcach, i proszę mnie zrozumieć„.

I Cię nagle zatyka. Jakby ktoś Cię w mordę strzelił. Z zaskoczenia nie potrafisz nic powiedzieć. Już dawno nikt nie wymierzył Wam obojgu takiego policzka. I mimo, że nic nie zrobiliście, wybraliście szeroką alejkę i nie zdążyliście nic kupić – osłupieni wychodzicie. Gdzieś słyszycie jakiś obcy głos, że nic nie zniszczyliście – nawet blisko nie byliście tych głupich kwiatków – to jednak wychodzicie.

Twojego syna ogranicza tylko niepełnosprawność ruchowa. Jest to ponad dwudziestoletni mężczyzna, student prawa. Inteligentny i przystojny facet. Taki Jego urok, że jeździ na wózku. Kilka lat temu jak się dostał do jednego z najlepszych liceów, szkoła nie była przygotowana dla Niego. Ale w przeciągu kilku wakacyjnych miesięcy dyrekcja potrafiła zdobyć fundusze na przystosowanie budynku dla ucznia, który dostał się do ich szkoły. Dyrekcja chciała.

I wystarczy taka jedna, głupia baba. Zero klasy, wyczucia, taktu i empatii. Gruboskórna menda. Bo co, sztuczne kwiatki są kuźwa ważniejsze? Jeżeli komuś zależy na kliencie to o niego dba a nie wyrzuca ze „sklepu”. Głupi namiot postawiony okresowo. Żadnych uczuć. I taka menda od razu na wejściu skreśla ludzi. Dyskryminuje i selekcjonuje. Niczego nie zniszczył, a nawet gdyby, to co? Zapłaciłby, jak każdy.

A ile to ludzi, chodzi, depcze, strąca, dotyka, dzieci zgniatają, i co? Dzieciom też zakaz wstępu? Ciekawa jestem czy to jej ten bungalo czy tylko u kogoś pracuje. Jeśli tak to szczerze współczuję temu właścicielowi. Przy takiej obsłudze, przy zakazie wstępu niepełnosprawnym, życzę im powodzenia. Takie informacje szybko się roznoszą. To miejsce będę omijać szerokim łukiem!

W obronie swojego dziecka każdy rodzic jest zdolny do wszystkiego. A pod wpływem emocji są zdolni do wszystkiego. Tym bardziej podziwiam Ich, gdy potrafią wyjść ze „sklepu” nie wszczynając awantury, nie komentując głośno i dosadnie sytuacji, takiej jak ta. Ja bym tak nie potrafiła. Stąd ten wpis.

 

Comments

  1. Ojj już by mnie tam więcej nie widzieli…też bym nic nie powiedziała, ale wiesz, czasem nawet lżej jak się komuś odpowie, samemu tak się w środku nie przeżywa. Choć moze dostałabyś taką odpowiedź, ze jeszcze bardziej byś się zdenerwowała..eh

    1. Dlatego właśnie powstał ten wpis. Ulżyć sobie, i dać innym do myślenia. Świata nie naprawię ale uwagę zwrócić mogę. Po to chyba też TU jestem.

  2. Omg. Ale nie miła sytuacja ;/ Gdy się słyszy takie słowa, a później się je analizuje dochodzi się do wniosku, że różni ludzie różnie stawiają sobie priorytety.
    Ja ostatnio byłam w sklepie obuwniczym. Ledwo weszłam, nawet nie zauważyłam, że jest wraz ze mną inna klientka z dzieckiem… Wtem ekspedientka szurając przemierza alejkę i mówi „Dzieciaku uważaj, bo muszę po Tobie żarcie sprzątać”. Patrzę w lewo, w prawo… ach ekspedientka z chusteczką w dłoni podnosi z ziemi kawałek słodkie bułki. Klientka wynurza się zza stosu butów, patrzy na syna, na ekspedientkę i nagle maszeruje do sklepu. Przy drzwiach odwraca się do ekspedientki i mówi: „Żarcie to ma pies, a jedzenie ma dziecko. Każdemu mogło się zdarzyć.”
    Fakt, dzieciak nie biegał po sklepie, nic nie mówił… nawet nie wiedziałam, że tam jest. Okruch, który leżał na ziemi był wielkości małego palca u nogi… ale nie można w grzeczny sposób zwrócić uwagi?
    Nie mówię, że te dwie sytuacje można do siebie porównać. Chodziło mi sposób w jaki ludzie się do siebie zwracają… 🙁

    1. I tak się dzieje często. Ale kulturę wynosi się z domu, prawda? Szkoda mi tych ludzi. Kiedyś spotka ich to samo.

  3. dlaczego na tym świecie jest tyle taboretów?się ja pytam ile ten wieniec jest wart by robić taką awanturę?skąd takie ograniczenie? czy naprawdę pieniądz zaślepił umysły co niektórym…BRAK SŁÓW!

    1. Gdzie nie spojrzysz, tam zawiść i materializm. Co za mendy!

  4. Nie ma co wymagać od prostaka, żeby był inteligentem. Aktualna opcja polityczna wspiera swego rodzaju patologie, toteż należałoby się przyzwyczaić do spadku morale społeczeństwa. Wrażliwość emocjonalna i empatia również nie są w cenie 🙁

  5. Bo tacy sa Polacy zawistny, Narod

    1. Polacy, owszem, też.. ale nie tylko…

  6. Myślę, że w takiej sytuacji wyjście bez słowa nie powinno mieć miejsca. Obawiam się jednak, że jeśli nie to, to pojawiłaby się skrajność i bluzgi, a można dosadnie, ale z klasą uświadomić i dać kobiecie do myślenia. Co do tego, że dzieci też niszczą i czy nie mają wstępu – pewnie mają, ale tu kłania się inna kwestia. Niestety rodzice często uważają, że ich dzieciom wolno wszystko, a tekst ” to przecież dziecko” jest na wszystko usprawiedliwieniem. Nie potrafią zwrócić uwagi, nie pozwolić na coś itp. Przecież na porządku dziennym są sceny w sklepach, gdzie rodzic nie ma pojęcia przy której półce jest jego dziecko, a ono już rozwala, przekłada, itp itd.

  7. Pracuję na co dzień z dziećmi niepełnosprawnymi, nie tylko ruchowo, wiem zatem, z jakimi komentarzami muszą się czasami mierzyć rodzice. Czasami wydaje mi się, że jest w naszym społeczeństwie lepiej, a tu czytam twój wpis i znowu ręce mi opadają.
    A tak z innej beczki. Nominowałam cie do blogerskiej zabawy Liebster Blog Award. Będzie mi niezwykle miło, jeśli odpowiesz na moje pytania. Zajrzyj na bloga. Pozdrawiam i trzymaj się ciepło.

  8. Niestety, niepełnosprawności umysłowej nie widać na pierwszy rzut oka…a jak się okazuje, jest o wiele gorsza, niż ta fizyczna. Postarajcie się wykazać odrobinę empatii na jej niedorozwój emocjonalny i społeczny, nie przejmujcie się sytuacją i po prostu cieszcie dalej swoim życiem 😉
    Pozdrawiam

  9. Jej… niektórzy ludzie powinni się czasem zastanowić a potem zrobić to jeszcze trzykrotnie zanim otworzą jadaczkę. :/

    1. Powinni, zdecydowanie!

  10. Przypominają mi się słowa mojej mamy która w takich sytuacjach powtarza: synu daj spokój nie awanturuj się, oni tak tego nie zrozumieją a tylko się spocisz i zdenerwujesz… czasem trzeba olać półmuzgów

    1. „Półmózgów”, przepraszam, pisanie na telefonie i emocje

    2. Tak właśnie robią ludzie z klasą… nie wdają się w dyskusję, jeżeli potrafią nad sobą zapanować, cięta riposta jest wtedy idealna, ale ja jednak, chyba bym eksplodowała jak wulkan..

  11. Zupełnie nie rozumiem takich nieludzi, bez serca, zero empatii, a przede wszystkim zwykłego dobrego wychowania.

  12. Aktualnie, kiedy w zasadzie każde święto zaczyna przypominać festyn i festiwal próżności, każdy głos rozsądku jest na wagę złoto. Owo złoto odnajduję zarówno w tekście jak i komentarzach. Jednak warto być przyzwoitym!

  13. Ale bym dała takiej babie…aż mnie nosi normalnie jak słyszę, czytam o takich sytuacjach

    1. I pomyśleć, że mamy XXI wiek….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *