Inaczej a jednak podobnie.

Marzenia się spełniają. Jak się czegoś pragnie i konsekwentnie do tego dąży, uparcie i stale – to się udaje. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo . I nie zawsze się udaje dokładnie to co chcemy. Tym razem, nie udało mi się i udało doskonale  – jednocześnie. Mam upragnionego syneczka. Przegięłam? Nie sądzę.

Oczekiwanie.

Szukałam a potem cierpliwie czekałam. Starałam się kilka lat. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Bo jak się nie chce i nie planuje – to ryp… i jest. Świadomie jest więcej wątpliwości. Taka decyzja jest zawsze trudniejsza, niż każdy jeden spontan. Ale jest zdecydowanie łatwiej bo czekaliśmy nie 9 miesięcy a zaledwie 2. I żadnych wymiotów. Cóż za oszczędność czasu, nieprawdaż?!

Papu i siusiu.

Dwa miesiące. Pierwsze chwile. Poznajemy się. Uczymy się siebie. Przecież to maleństwo. Piciu, papu, i siusiu na zmianę z kupą co 2-3 godziny. Noce nie przespane. Co chwila nasłuchiwanie. Mój maluszek nie płacze – bo jest wyjątkowy, ale zdarzało się, że popiskiwał przez sen… więc z prędkością światła biegniemy, przytulamy, głaszczemy, całujemy…

Zasypianie.

Najbezpieczniej się zasypia z kimś. Jest przyjemniej, milej. Gdy czujemy dłoń, słyszymy głos, czujemy zapach i samą obecność. Mój syneczek uwielbia być głaskany, noszony na rękach, całowany i przytulany. A gdy już zaśnie, wszyscy zamieramy, po cichutku na palcach też się kładziemy – otóż oto moment wytchnienia, aby spał jak najdłużej. Nic w domu nie robimy. Wariactwo. Wystarczy najmniejszy szelest i już się zrywa uśmiechnięty i gotowy do zabawy..

Zabawa.

Wszystko jest doskonałe do zabawy. Idealnie się nadaje każdy najmniejszy przedmiot. Zabawki materiałowe, gumowe i plastikowe. Porozrzucane po całym domu. Są wszędzie. A każdy pozostawiony okruszek jest pochłaniany. Wszystko kradnie, przenosi i chowa…

Ząbkowanie.

Ząbki swędzą. Gryzą wszystko. Gumowe zabawki.  Ślini materiałowe zabawki. Plastikowe butelki uwielbia. Ale najlepsze są nasze dłonie, łańcuszki i kolczyki. Nic nie ujdzie jego uwadze. Wszystko jest najlepsze, szczególnie to co zakazane…

Szczepienia.

Kiedyś nie było takich dylematów. Dzisiaj po kilka razy się upewniamy, czy nie ma innej alternatywy. Wiedząc, że są potrzebne i obowiązkowe, to umieramy ze strachu, aby nie było komplikacji i reakcji anafilaktycznej. A to nie koniec. Jeszcze dwie przed nami.

4mybody.pl.leon2

Nauka.

Chłonie jak gąbka. Zaskakuje nas codziennie. Mimo, że ma zaledwie dwa miesiące, a ja jeszcze nie skończyłam a nawet nie zaczęłam książki z mądrymi radami. Ale reaguje już na swoje nowe imię (pierwsze to właściwe, było jednak zbyt trudne) i rozumie już pierwsze „siad”. ..

Rodzeństwo.

I jak tu pogodzić najstarsze i średnie z najmłodszym. Najmniej rozumiejącym? Pojawia się zazdrość. Potem rywalizacja. A wszyscy tak od siebie odmienni. Tak różni. Nastolatka – kot i szczeniaczek. I choć córeczka stanęła na wysokości zadania i pomaga nam we wszystkim (opiekuje się młodymi gdy my jesteśmy w pracy) tak średni toleruje ale jeszcze nie lubi najmłodszego. Leży spokojnie i patrzy z dystansem jak młody z ekscytacją jara się każdą nowością i raduje co chwilę na nasz widok.

Wyjścia.

Zapomnij. Kwarantanna po szczepieniach i pomiędzy nimi. Ostrożnie ze spacerami – bo nóżki jeszcze nie stabilne, żeby w przyszłości nie było dysplazji bioderek. Więc siedzimy z nim w domu, nie możemy się chwalić wszystkim dookoła i chodzić na spacery. Czekamy, aż nas ktoś odwiedzi. Kino i inne przyjemności już teraz osobno. Bo maluchy nie są gotowe aby zostać same w domu, albo ja nie jestem gotowa na demolkę całego domu. Pogoń wesołego i chcącego się ciągle bawić psiaka za spokojnym i zupełnie nie chcącym się bawić dorosłym kotem.

Tęsknota, radość i fochy.

Teraz jak wróciłam do pracy po urlopie, i zostawiłam wszystkie dzieciaki w domu, to brakuje mi tego: Mamo, mogę coś tam… albo mriał… albo uśmiechniętej puszystej kulki biegnącej wciąż za nami albo my za nim bo znalazł  szyszkę i trzeba mu ją wyciągnąć z pyszczka…. 

 4mybody.pl.leon1

Comments

  1. Uwielbiam Was <3 Mój misiu nie mógł lepiej trafić, a tak bardzo cieszymy się czytając takie relację dnia codziennego <3

    1. Dzięki Wam my możemy być szczęśliwi…

  2. Jak fajnie czytać że nie jesteśmy osamotnieni w takiej miłości i traktowania psa jak synka.

    1. Członek rodziny i już!

  3. Może ten co nigdy nie miał zwierząt nie zrozumie takiej miłości- miłości porównywanej do noworodka.Psy są bardzo kochane i za to jak mi się nimi zajmujemy w późniejszym czasie owocuje- są jeszcze bardziej wierniejsze i dbają o nasze bezpieczeństwo. Twój syneczek jest przeuroczy mi serce podbił już od samego patrzenia na zdj.nie wiem co by się działo gdybym go zobaczyła na żywo – może by miał nowy dom 😉

  4. U nas psy i koty zawsze były traktowane jako członkowie rodziny. 🙂
    Miłość odwzajemniona i bezwarunkowa. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *