Mój typowy dzień na siłowni cz. I

Polub i udostępnij:

Uwielbiam chodzić na siłownię, zawsze mój trening wygląda tak samo, mimo, że są różne zajęcia fitness. Dzień świstaka, ale lubię tak. Idę, robię to co zaplanowałam i wychodzę. Wkurzam się tylko gdy czegoś nie zrobię, bo zajęty orbitrek lub bieżnia. A przecież nie pójdę na salę główną, do facetów! O nie!  Mój typowy dzień na siłowni część pierwsza.

Bieżnia, orbitrek i Erwin..

To nieodłączna część mojego treningu w strefie kobiet. Są dwie bieżnie, 2 masażery, orbitrek, beznadziejny rowerek i trochę żelastwa do ćwiczeń. Spędzam tam średnio dwie godziny. Od zawsze w tym samym rytmie. Czy to teraz czy kilka lat temu. Tak sobie wymyśliłam i tak sobie ćwiczę.

Bieżnia..

Od niej zawsze zaczynam. Wykonuję swój plan biegowy połączony z marszem. Zazwyczaj zajmuje mi to ok. 30 minut. Teraz. Bo biegam aż 2 minuty. Potem będzie dłużej i dalej. Zazwyczaj mam ze sobą telefon, więc te 30 minut mija mi od tak, moment. Potem lecę do szatni zostawić telefon i słuchawki przed zajęciami fitness.

Zajęcia FITNESS

Nie mam wielkiego wyboru bo chodzę na siłownię tylko rano. Więc nawet nie sprawdzam na jakie zajęcia się zapisuję i nie wnikam z którą instruktorką będą. Czasami jestem mega zadowolona, bo jest tak lubię albo prawie. Zawsze wychodzę po takiej godzinie mega zmęczona, bez względu co i z kim ćwiczę. I to mnie jeszcze mobilizuje. Spinam poślady, zaciskam zęby albo szczerzę się całą godzinę i nie mogę opanować ekscytacji każdą minutą treningu.

Świetnie się czuję gdy..

Na zajęciach jest przyciemnione światło, głośna i energetyzująca muzyka. Czuję wtedy, że jestem sama, nie widzę się wyraźnie w lustrze i nie przejmuję tym, że może ktoś obok widzi, że mi nie idzie. Ćwiczę w rytm muzyki, czasami nie da się opaść z sił, bo w pionie trzyma właśnie muzyka. I uwielbiam zajęcia typu TABATA czy CROSSFIT, czyli konkretne ćwiczenia wykonywane w konkretnym czasie, we własnym tempie. Lubię ćwiczyć na czas, np 20 sekund przysiadów i 10 sekund na odpoczynek. Ale…

Inne ćwiczenia też dają po tyłku..

Mimo, że jasno na sali, muzyka cicho, ćwiczenia nieprzewidywalne, niby spokojne, ale mięśnie po nich bolą najbardziej. Tak jakby te treningi dokopywały się do nieużywanych partii mięśni. To takie dokładne wykonywane ćwiczenia z lepszymi wersjami Chody czy Lewej! Tu instruktorki chodzą, pilnują i poprawiają! Przeważnie wychodzę z nich mniej zadowolona, ale zakwasy mam za każdym razem. Jestem wykończona, mokra więc zadowolona! Dlatego wciąż chodzę. I nie ma nudy. I po nich wracam do strefy kobiet, bo tam czeka orbitrek i Erwin.

Orbitrek i Erwin..

Zawsze wpadam od razu, i jak jest tylko wolny masażer to od razu z niego korzystam. To jest moje 30 minut na odpoczynek, złapanie oddechu, wyschnięcie a przy okazji ubijanie cellulitu. Masuję pupę, uda z przodu i z tyłu i po wewnętrznej stronie, i brzuch. I tak mi mija pół godziny. Kolejne 30 minut spędzam na orbitreku, o ile jest wolny. Ale zazwyczaj mam farta, bo największe zainteresowanie jest jednak masażerem. Bo to on czyni cuda.

I tu mi wychodzi moje lenistwo..

Bo po zajęciach fitness nie chce mi się znów lecieć przez całą siłownię do szatni po telefon i słuchawki. I to jest moja bolączka. Bo niby strefa kobiet, same kobiety, młodsze ode mnie i o kilka dekad starsze a nie mogę z nimi wytrzymać. Ależ mnie one irytują, a przecież ich nie znam. I to nie mój pokój i nie moje zabawki, żeby się tak wkurzać, ale jednak.

Ciąg dalszy tutaj.

Polub i udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *