Nasze ciała to refleksja naszego trybu życia – Patrycja Malik

Polub i udostępnij:

Za mną wywiady z licencjonowanymi instruktorami i trenerami. To była potężna dawki wiedzy i motywacji. A przede mną i Tobą wywiad bardzo osobisty. Z Patrycją, która jest w tej drugiej części sali. Ćwiczy, czyta i motywuje. Obserwuje Ją ponad 5 tysięcy osób na instagramie. Skromna i wrażliwa. Do tego inteligentna i piękna. Patrycja Malik.

Kim jest Patrycja?

Tytułem wstępu wypadałoby napisać coś o sobie, jednak to trudne. Trudne, gdy jest się zwykle słuchaczem i obserwatorem.  Jednak, żeby mój przekaz był jasny, trochę zdradzę na swój temat. Kobieta, matka, przyjaciółka, partnerka, bibliotekarka, pasjonatka książek, aktywna fizycznie, prowadząca zdrowy tryb życia (nie od zawsze).

Zwykła, 31 letnia ja. Mój świat, moje priorytety to Nadia, 11 letnia córka. Praca, dwa w jednym, wyuczony zawód i pasja. Kocham czytać, w skali roku to w granicach nawet 200 przeczytanych książek.  A kiedyś…. sama coś napiszę. Ale  nie lubię snuć planów, zdecydowanie wolę ich realizację.

Cisza i spokojna atmosfera, która panuje w mojej pracy, skłoniła mnie do poszukania w swoim życiu, czegoś, co da ujście emocjom, które we mnie drzemią. To szeroko rozumiana aktywność  fizyczna, ale do tego tematu jeszcze wrócę. Osiągnięcia? Żadnych medali, odznaczeń, zwycięstw.

Nie tego od życia potrzebuje, dlatego nie gram, nie staję na scenie,  nie biorę udziału w zawodach i tym podobnych. Osiągnięcia? Jestem szczęśliwa, kocham samą siebie, w pełni się akceptuję a w życiu nie skupiam się na tym czego mi brak, ale na tym co już posiadam.

Jak zaczęła się Twoja przygoda ze sportem?

Trochę banalnie, trochę książkowo, trochę jak w filmie… zawód miłosny sprawił, że po prostu wzięłam się w garść. Zamiast ryczeć w poduszkę, poszłam na trening, wróciłam do domu tak wyczerpana, że nie było sił ani na łzy, ani na rozpacz. Tak wyglądał każdy mój dzień, aż siłownia przestała być lekarstwem na rozczarowanie a stała się moim drugim domem, stała się miejscem, w którym uwielbiam przebywać.

Kocham ten ciężki „zajazd”, to wyczerpanie organizmu, tą walkę, którą toczę w sobie, walkę ze słabościami, walkę z tym głupim przekonaniem :”nie dasz rady”. Duży udział w tym wszystkim ma mój dobry znajomy, który jest niesamowitym trenerem, z dużą wiedzą i ze wspaniałym podejściem do swoich podopiecznych. On zaraził mnie tą pasją, wiele nauczył i w konsekwencji  namówił na zrobienie kursu na trenera personalnego.

patrycja-malik5-4mybody

Nie podjęłam pracy jako trener, jednak ta wiedza, którą zdobyłam i zdobywam po drodze, przydaje się mi, moim bliskim, przyjaciołom, znajomym i wszystkim tym, którzy czerpią w jakimś stopniu ze mnie motywację. Początek tej mojej drogi był dość trudny. Wielu, w tym najbliżsi pytali: po co to robię? Trudno było znaleźć argumenty, które by do nich przemówiły we właściwy sposób, jednak teraz, gdy faktycznie widać efekty tej ciężkiej pracy, pytanie brzmi inaczej : jak to zrobiłaś?

Po prostu, nie poddałam się, wytrwałam, wiele zrozumiałam, pokochałam siebie i dalej robię swoje, bo wiem, że tam gdzie na prawdę warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty. Konsekwencja w działaniu, dobra organizacja i wytrwałość. Tego Nam trzeba, by się udało, by osiągać to, czego inni tylko pragną, my natomiast nie pragnijmy, po prostu DZIAŁAJMY.

Jest jeszcze jedna kwestia, którą chcę się podzielić. Aktywności fizycznej nie traktuję jako narzędzia do pracy nad moim ciałem, to wszystko co robię, to praca nad charakterem. Oczywiście, to jak zmienia się moja sylwetka to taki „skutek uboczny” ciężkich treningów, czy zdrowego odżywiania, w końcu nasze ciała to refleksja naszego trybu życia. Ale to co jest najważniejsze w tym wszystkim to moje zdrowie, pasja, zaangażowanie, siła, energia, motywacja, zorganizowanie, zawziętość oraz ludzie, którzy pojawiają się na tej mojej drodze.

patrycja-malik-4-4mybody

Na instagramie motywujesz tysiące kobiet, skąd sama czerpiesz inspiracje?

Największą nagrodą za mój trud i ciężką pracę, jest każda myśl, każdy znak, że stałam się czyjąś motywacją, świadomość, że to co robię ma jakiś głębszy sens, że pomagam nie tylko sobie. To jest niesamowite! Żaden medal, nie przyniósłby mi takiej satysfakcji. Właśnie to jest moją inspiracją, z tego czerpię siłę, to kolejny powód do jeszcze cięższej pracy nad sobą, powód by się nie poddawać.

Nie lubię się na nikim wzorować, nie szukam natchnienia u innych, tym bardziej u „znanych w branży” czy celebrytów. Nie mam i nigdy nie miałam parcia na szkło, ja po prostu lubię zarażać innych swoją miłością do zdrowego trybu życia. Doceniam wszystkich, którzy tak usilnie pracują nad sobą, robiąc to z miłości do siebie a nie dlatego, że szukają poklasku.

patrycja-malik-3-4mybody

Po drodze spotkałam wielu niesamowitych ludzi, ich historie, często niewiarygodne, jednak prawdziwe, z nich także czerpię energię.  Najwięcej sił dodaje mi moje dziecko, dla którego chcę być zdrową i pełną powera mamą. To jej inspiracją chcę być przede wszystkim.

Co sądzisz o lekcjach wf w szkole? Czy jedna godzina fitnessu w ramach wf byłaby dobrym krokiem w stronę mniejszej ilości zwolnień i zdrowego kręgosłupa u dzieci?

Temat wychowania fizycznego w szkołach znam po pierwsze: z własnych dość odległych doświadczeń, raczej pozytywnych. Jak wiemy, dawniej ruch, aktywność fizyczna, sport, były główną przyjemnością dla dzieci i młodzieży, dziś rozrywka to konsole, smartfony, komputery tablety i inne. Wiemy więc już skąd się biorą problemy zdrowotne, nieprawidłowa postawa, no ale jak na razie nic z tą wiedzą nie robimy.

Po drugie: moje dziecko uczęszcza na lekcje w-fu, stąd też mogę wyciągać jakieś wnioski, oraz po trzecie: obserwacja i głosy z zewnątrz. Jakże wielu jest tych niezadowolonych, szkoda, że przekłada się to wszystko tylko na puste gadanie.

A gdyby tak uatrakcyjnić dzieciom i młodzieży te zajęcia? A gdyby tak wprowadzić im coś, co w ostatnim czasie jest na topie? Chociażby zajęcia typu crossfit. Zanim wielu mnie zlinczuje za taki pomysł, warto poczytać o „crossfit kids”, który jest już uznany na całym świecie. Przecież to wspaniała alternatywa często „nudnych”, często „znienawidzonych” lekcji wychowania fizycznego.

patrycja-malik-2-4mybody-z-corka

Poprzez zabawę, systematyczne, oczywiście proste treningi cross, dostosowane do wieku czy poziomu zaawansowania, można już od najmłodszych lat nauczyć i wypracować prawidłowe odruchy, wzorową technikę ćwiczeń. A co za tym idzie, także prawidłową postawę ciała, wzajemny szacunek i współdziałanie w grupie. W tego typu treningach rozwija się wszystkie cechy motoryczne u ćwiczących. Dzięki temu budować można solidny fundament do uprawiania wszelkiego rodzaju dyscyplin sportowych.

Takich pomysłów jest mnóstwo, kwestia tego, czego w danej szkole dzieci czy młodzież potrzebują. Wystarczy zacząć zmiany, nie jutro, już dziś.

Patrycjo, bardzo Ci dziękuję. Zapraszam Was do obserwacji Patrycji na instagramie hope_30.

Polub i udostępnij:

11 Replies to “Nasze ciała to refleksja naszego trybu życia – Patrycja Malik

    1. To prawda. Zresztą ćwiczenia na wf wszystkie ćwiczenia są dokładnie takie same jak na siłowni. Tylko czasem trzeba zachęcić do tych ćwiczeń, a nie tylko rzucić piłkę.

  1. Pięknie opowiedziana historia Kobiety. Inaczej, historia która trwa i pisze się na naszych oczach. Metamorfoza która zrodziła się z bólu i przeistoczyła się w sens życia. Nie jakiś niezwykły, po prostu w sens bycia Sobą. Czas zmieniać Świat na lepsze, czas zmieniać najbliższe otoczenie. Czas pokazać drogę, właściwą drogę Naszym dzieciom. Bo kto może Im ją pokazać? Dać wsparcie i motywację? jak nie najbliższa osoba, autorytet jakim jest Mama. Brawo Patrycja 🙂

  2. Bardzo inspirujący wywiad! Co do lekcji wychowania fizycznego, pamiętam , że w szkole poświęcaliśmy czas głównie na sporty drużynowe. Graliśmy w siatkówkę, w piłkę ręczną i w piłkę nożną. Pamiętam, że wszystkie wyczekiwałyśmy na wuef i wychodziłyśmy z niego bardzo zadowolone. Natomiast w liceum nasz wuef ograniczał się do aerobiku…. puszczanego przez wuefistkę z kaset wideo. Maglowanie przez trzy lata tych samych 3 czy 4 kaset na zmianę sprawiło, że większość osób wolała na wuefie uczyć się do matury. Nawet najwięksi amatorzy ruchu wymiękli 🙂

    1. Ostatnio słyszałam o prywatnej szkole, gdzie telefony uczniowie zostawiają już przy wejściu, i odbierają po szkole. Wtedy nawet na wf-ie każdy ćwiczy, jak wie, że nie może smerfować..

  3. Teraz już chyba podejście do zajęć w-f’u się zmienia powoli i dobrze, bo ciężko przekonać się do sportu, jeśli przez lata całe miało się do niego awersję. Sama pamiętam wstyd i zażenowanie w podstawówce, swoją bierność i wiarę w to, że nigdy nie będę sportowcem, co w szkole średniej okazało się błędnym myśleniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *