Pierwszy miesiąc razem.

On mnie pochłania. Zaprząta moje myśli i moje ciało jak jesteśmy razem. Nikt tak się nie cieszy na mój widok jak on i to codziennie. Najwspanialsze budzenie ever – szósta dziesięć: „chodź obudzimy Ewę” i nagle czuję dwie giga pazurzaste łapy o zapachu śmierdzących skarpetek na szyi a za chwilę zostaję potraktowana jęzorem po buzi i szyi i tak 10-15 minut razem w łóżku. Wariactwo.

I te jego pomruki i marudzenie jak wysiadam z auta, takie radosne i z pretensjami. Niby cieszy się na mój widok i wariuje a drugiej strony po swojemu popiskuje – warczy – skarży się coś po swojemu. Zostawić syneczka na cały dzień, no musiało mi się dostać.

Dla Gufika pojawienie się psa w domu –  było zaskoczeniem. Wszystko się zmieniło. Na początku odżył. Miał wreszcie święty spokój. Przez kilka dni. Nie łaziliśmy za nim, nie kontrolowaliśmy go co chwilę – gdzie jest, co robi, czas na przytulanie.. itd. Chodził bardziej wyluzowany chociaż bardziej spięty. Tak. Można tak jednocześnie. Teraz, gdy się lubią (akceptują, no dobra: tolerują), kicia robi się zazdrosna. Doczekałam się – to on zabiega o mnie. Czekam teraz tylko na moment, aż zobaczę jak jedno kładzie się obok drugiego.

4mybody.gufi1

Jest najmądrzejszym psem na świecie. Ma dopiero 3 miesiące, a już tyle rozumie i potrafi, że aż nie wiarygodne. Uczy się i zapamiętuje już po dwukrotnym pokazaniu. Czy to „siad” czy „zostań” wszystko rozumie. I najważniejsze, nie zmiata już kociego jedzenia (miseczki stoją na podłodze) a na swoje już się nie rzuca, tylko grzecznie czeka na pozwolenie. Prawie nas przewracał jak mieliśmy jego miskę w ręku, (a tak z jego perspektywy patrząc: to chyba LEON NIE WOLNO ma na imię). A wszystko to zasługa nastolatki.

Jakaż to odmiana. Burza szalejących hormonów, skoki nastrojów częstsze niż zmiana pogody. Wszystko na „nie”. Nie sądziłam, że ta nasza gruba kulka radości tyle dobrego wniesie do naszego domu. Moja kochana córeczka jest znów sobą. Nie ma fochów. Nie ma pyskowania. Negowania wszystkiego – przecież świat jest do dupy. Jest odpowiedzialna. Cierpliwa. I dumna z siebie. Zaskakuje nas bardzo. O codziennych obowiązkach nie musimy już przypominać. Wspaniała odmiana. Ktoś mi podmienił nastkę w domu. Kochana córeczka mamusi. K. C.

4mybody.leon1

Oprócz mega szczęścia i radości mam też wyrzuty sumienia. Mój kochany „zielony” wciąż szuka domu. Miał być moim syneczkiem. Potem miał szczekać po francusku a teraz okazuje się, że znów czeka na swój nowy dom. Ściska mnie w środku, na myśl o tym. Obserwuję go w grupie Berniętych fascynatów tej właśnie rasy (jak dobrze, że nie tylko ja mam bzika na punkcie berneńczyka). To grupa zakochanych właśnie w tej rasie. Każdy się chwali swoim pięknym niedźwiadkiem. Pasjonaci! Każdego lajka stawiam ze ściśniętym gardłem. Zawsze będzie tym „moim pierwszym i innym jak ja”.

zielony. bernenski pies pasterskiŹródło fot: http://believeindreamsfci.pl/własn. A. Łątkowska, Amadis, Zielony.

 Piszę o tym, żeby zapamiętać. Ściemniam. I tak zapomnę. Ale głupio mi już tak wszystkim dookoła gadać „Leoś umie już siad, zobacz jaki śliczny, o mam zdjęcie z wczoraj – chcesz zobaczyć jak śpi, zobacz jak urósł, martwię się szczepieniami, byłam na robaczkach” myślę, że myślą już o mnie jak o wariatce. Jestem wariatką. Ale muszę się trochę hamować. Chyba, że mnie ktoś zapyta, to powiem wszystko, pokaże wszystkie fotki i będę gadać jak nakręcona.

Stop.

Comments

  1. dokładnie tak samo czułam kiedy w naszym domu pojawił sie Chojraczek. Tylko, że on miał zupełnie inny charakter i gabaryty niż Wasz Leon 😀

  2. Zielony malec szuka domku i mamy nadzieje ze trafi na taką rodzinke jak Wy. Leos nasz bystrzak, nieposkromiona kulka radości 😀 Spokojnie z Wami wszystko ok, kto raz spotka bernenczyka ten sie zakochuje sie do szaleństwa 😀

  3. Myślę, że to mamo ty niedługo będziesz uczyć Leosia komend itp. I to dopiero będziesz z siebie dumna i rozgadywac wszystkim jaka ty mamo dobra jesteś w uczeniu 😀
    PS. Dziękuję za miłe słówka
    Super wpis!!!

  4. niesamowite jest czytać o szczęściu innych..i kto by przypuszczał, że pies może tyle radości i równowagi wnieść do dnia codziennego :-)I tym samym tak zbliżyć rodzinę- super!!! uwielbiam pozytywnie zakręconych ludzi na zwierzęta.

  5. Mądre, kochane, puchate słoneczko <3 Nie wyobrażam sobie, życia bez zwierząt… Mam adoptowanego rudego kotka Rysia 🙂 Chciałabym kolejnego adoptować, ale obawiam się, ze rezydent by się obraził. Szczególnie w kontekście tych dylematów behawiorystyka zwierząt to niezwykle ciekawa dziedzina…

  6. Muszę się wam pochwalić w końcu zrzucilam wage –
    7 kilo. Przeszukałam chyba cały polski internet żeby znalezc coś na odchudzanie i znalazłam.
    Wygoglujcie sobie: xxally radzi jak szybko schudnać

    1. To wspaniale! Gratulacje!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *