“Pomocy, ratunku, nie dotykaj mnie”

Polub i udostępnij:

5.20 Dla mnie środek nocy

“Pomocy, ratunku, nie dotykaj mnie ” i pisk dziewczyny na klatce, gdzieś na górze. Zerwalismy się oboje, spojrzeliśmy na siebie i od razu do drzwi. Mąż otworzył je i nasłuchiwał: i znów “ratunku, nie dotykaj mnie “.
Mąż od razu pobiegł na górę. Gdy usłyszałam jego słowa: “niech ją pan puści ” bez zastanowienia pobiegłam za nim, na boso, obawiając się przepychanek i bójki, myśląc sama nie wiem co. Zostawiając czwórkę swoich dzieci samych w domu, w tym jedno narwane, szczekające i gotowe do interwencji.

Młoda kobieta

Młoda dziewczyna siedziała na schodach z torebką na kolanach między 2 a 3 piętrem a mężczyzna stał nad nią namawiając aby poszła z nim do domu. Oni ubrani a my w piżamach. Ona dalej krzyczała.

Starszy mężczyzna

Mąż zapytał kim pan jest, ten odpowiedział, że ojcem a ta zaprzeczyła, że nie jest. Za chwilę mąż pyta gdzie pan mieszka, nie znam pana a on że pod 37. I może pokazać dowód osobisty, że jest ojcem. O ona w między czasie dalej krzyczała i płakała żeby jej nie dotykał i ją zostawił. Bo chciała uciekać.  Na stwierdzenie zadzwonimy na policję, mężczyzna bez wahania odpowiedział: niech pan dzwoni.

5.25 Radom

Więc bez namysłu zbiegłam po schodach do domu po telefon wybierając szybko 112 i chwilę się przy tym zastanawiając: czy to dobry numer, rany, pierwszy raz w życiu to robię i dzwonię na alarmowy. Wchodząc na górę rozmawiałam z dyspozytorka: “awantura na klatce schodowej, młoda dziewczyna krzycząca ratunku, pomocy i mężczyzna usiłujący ją zabrać do domu, między 2 a 3 piętrem “.

Po drodze na trzecie piętro mijałam tylko jedną sąsiadkę w drzwiach. Nikogo innego. Potem wyszła jeszcze sąsiadka mieszkająca na przeciwko mnie. Czyli na parterze. Najdalej od zaistniałej sytuacji. Na trzecim i czwartym piętrze, nikogo nie widziałam i nie słyszałam.

Mężczyzna może mieć pretensje do mnie,

Bo nie wiem kim on jest, czy zwykłym ojcem próbującym zabrać swoją pijana może naćpaną córkę do domu albo wystraszona i wściekłą po kłótni młoda kobietę, ale twierdząca że nie jest jego córką. Może to być przecież zmartwiony pan doktor, prawnik, polityk albo zwykły kowalski.

Albo mi podziękować

Bo to mógł być każdy. Obcy nachalny chłopak poznany na imprezie, zboczeniec który wszedł za nią na klatkę. Ojciec znęcający się nad córką. I nikt nie zareagował. Strach to jedno, ale odruch gdy słyszysz “ratunku, pomocy, zostaw mnie, nie dotykaj ” to działasz bez zastanowienia.

Nie wiem jak sytuacja się skończyła. Policja przyjechała niemal natychmiast. Wyszli przed klatkę i tam już rozwiązywali ten spór. Wróciłam do domu, do łóżka, do dzieci. A mąż wyszedł z tym najodważniejszym na spacer- żebyśmy mogli pospać do jedenastej.

No. To taka pobudka w niedzielę. Centrum miasta. Mocniejsze niż kawa.

Polub i udostępnij:

7 Replies to ““Pomocy, ratunku, nie dotykaj mnie”

  1. Kobieto, Ty książki pisz! Czytalam z mocno bijącym sercem. Niemal jak mileni. Wymyśl nawet jakąś krótką historię, taką mrożącą krew w żyłach, poczytałabym…

  2. Ok…..A ja ciekawa jednak jestem kto? co? i dlaczego?. Jeśli czegoś się dowiesz to koniecznie napisz. Bo ja to chyba z ciekawości bym nie zasnęła….

  3. Dobrze, że są jeszcze ludzie, którzy nie udają, że nie słysza. W takich sytuacjach może być różnie. Gratuluję odwagi bo z tym coraz gorzej w społeczeństwie, kazdy się odwraca.

  4. Trudno powiedzieć co się tam wydarzyło ale cieszy mnie ze nie byliście obojętni, że zareagowaliście. Wiele osób zostałoby za zamkniętymi drzwiami i olało sytuację. Nie Wy! Brawo!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *