Jak to się wszystko zaczęło? Początki mojej miłości do sportu.

Trzy lata. Tyle minęło od mojego pierwszego razu na siłowni. Pamiętam. Zima, prawie wiosna, dobra, to był marzec. Od zawsze marzyłam o siłowni. Nie dlatego, że było to modne, tylko dlatego, że odkąd pamiętam, to miałam kompleksy. Wstydziłam się. Siebie. To kłamliwe, wredne lustro powiększające w domu. Bańka wstańka! Jak to się wszystko zaczęło? Początki mojej miłości do sportu.

Inspiracja, motywacja i autorytet a także wzór do naśladowania.

Inspiracja, motywacja i autorytet a także wzór do naśladowania. Tak w kilku słowach mogę opisać te cztery osoby. Wyjątkowe osoby. Trenerów personalnych, instruktorów i dietetyków oraz miłośników sportu. Ostatnie tygodnie to wielkie zamieszanie. I nie lada przygotowania. Świetna ekipa trenerów personalnych i motywatorów, i przede wszystkim: świetnych ludzi!

Siódma czterdzieści

Siódma czterdzieści. I nadszedł ten dzień. Wróciłam. Przemogłam się. A rano jeszcze miałam tysiąc wymówek (może znowu by coś wypadło) i mogłabym odpuścić wyjście na siłownię. Kasa na karnet była, ciuchy i torba też, butów nie musiałam szukać. I najważniejsze – czas. 

Zakwasy! Już zapomniałam jak to boli! Nigdy więcej przerwy!

Dwa tygodnie odpoczynku. Odstawiłam pakernie. Z przemęczenia i zużycia materiału jakim jest ciało i cały organizm. Nie miałam siły, nie miałam chęci. Nic mi się nie chciało. Trwało to krótko. W końcu odpoczęłam. Naszykowałam torbę. I poszłam. Zapisałam się ambitnie, na dwie godziny zajęć. Pierwsze to XCO a potem ulubione BRZUCHY. No co? Nie dam rady? Phi. Pewnie, że dam …

Nienawidzę biegać. Ale uwielbiam patrzeć jak inni biegają!

Ani skakać! Dzisiejsza rozgrzewka mnie załamała. Zmienił się grafik. Wiosna. Więcej zajęć. Mój rytm lekko zaburzony. Ledwie przetrwałam tą rozgrzewkę. 15 minut skakania, biegania, góra-dół, pajacyki i skakanki… myślałam, że zejdę! Nienawidzę biegać. Ale uwielbiam patrzeć jak inni biegają!