Jak to się wszystko zaczęło? Początki mojej miłości do sportu.

Trzy lata. Tyle minęło od mojego pierwszego razu na siłowni. Pamiętam. Zima, prawie wiosna, dobra, to był marzec. Od zawsze marzyłam o siłowni. Nie dlatego, że było to modne, tylko dlatego, że odkąd pamiętam, to miałam kompleksy. Wstydziłam się. Siebie. To kłamliwe, wredne lustro powiększające w domu. Bańka wstańka! Jak to się wszystko zaczęło? Początki mojej miłości do sportu.

Najdłuższe 20 sekund ever!

Co za zajęcia. A już myślałam, że nic mnie nie zaskoczy. Przeszłam na wyższy stopień trudności.  Nie, żeby mnie nie wykańczały codzienne ćwiczenia na sali, nie, nie, ale chciałam czegoś nowego.  I mam. Zakwasy! Znowu.