Jak to się wszystko zaczęło? Początki mojej miłości do sportu.

Trzy lata. Tyle minęło od mojego pierwszego razu na siłowni. Pamiętam. Zima, prawie wiosna, dobra, to był marzec. Od zawsze marzyłam o siłowni. Nie dlatego, że było to modne, tylko dlatego, że odkąd pamiętam, to miałam kompleksy. Wstydziłam się. Siebie. To kłamliwe, wredne lustro powiększające w domu. Bańka wstańka! Jak to się wszystko zaczęło? Początki mojej miłości do sportu.

Nowe zajęcia na pakerni. Byłam pierwszy raz.

Uwielbiam zmiany. Mam już swoje ulubione zajęcia i ulubione instruktorki. Chodzę teraz wieczorami na pakernię. To znaczy wybieram zajęcia o 20 i 21. Jadę potem zmęczona do domu, biorę szybki prysznic i zasypiam po 5 minutach. Ale są pewne minusy wieczornych zajęć fitness. Jest dużo osób. Bardzo dużo. I czasami nie mam szans dostać się na zajęcia bo jestem szósta …