Jak to się wszystko zaczęło? Początki mojej miłości do sportu.

Trzy lata. Tyle minęło od mojego pierwszego razu na siłowni. Pamiętam. Zima, prawie wiosna, dobra, to był marzec. Od zawsze marzyłam o siłowni. Nie dlatego, że było to modne, tylko dlatego, że odkąd pamiętam, to miałam kompleksy. Wstydziłam się. Siebie. To kłamliwe, wredne lustro powiększające w domu. Bańka wstańka! Jak to się wszystko zaczęło? Początki mojej miłości do sportu.

Zakwasy! Już zapomniałam jak to boli! Nigdy więcej przerwy!

Dwa tygodnie odpoczynku. Odstawiłam pakernie. Z przemęczenia i zużycia materiału jakim jest ciało i cały organizm. Nie miałam siły, nie miałam chęci. Nic mi się nie chciało. Trwało to krótko. W końcu odpoczęłam. Naszykowałam torbę. I poszłam. Zapisałam się ambitnie, na dwie godziny zajęć. Pierwsze to XCO a potem ulubione BRZUCHY. No co? Nie dam rady? Phi. Pewnie, że dam …

Wszyscy sprzątają – a ja nie!

No tak. Ostatni weekend przed świętami. Pajęczyny, mycie w szafkach, odsuwanie mebli, mycie okien. He he. To nie w moim stylu. Nigdy tak nie robię. U mnie w domu sobota i niedziela jest każda inna. Mini sprzątanie , siłownia, książka+kocyk+kanapa, wieczorem lampka wina (albo butelka) i niedzielny mecz POLSKA – IRLANDIA.

Odpoczęłam i naładowałam baterie.

Pierwszy tydzień za mną. Fajnie to brzmi. W rzeczywistości byłam 4 razy. Ale jestem z siebie dumna. Jak na pierwszy raz – to dałam radę. Przez weekend wyspałam się. Ogarnęłam temat mieszkania. Wyglądało strasznie. Po domu biega spory futrzak a wraz z nim kłębuszki jego sierści i małe kurzyki. Ale mam to za sobą. Dom wygląda przyzwoicie. Prasowanie też zrobione. …