Wciąż się spieszę – pytanie tylko, po co?

Auto jak zwykle u mechanika. To już częstsze niż okres (oczekiwany w nadziei, że jednak będzie).  Druga zmiana w tym przypadku to kara, chyba za te wszystkie fast foody w tym tygodniu. Miałam wybór, nawet kilka opcji. Od 7.30 mogłam wpaść na siłownię, w środku tygodnia, zacząć od początku. Już sięgałam po torbę, aby spakować sobie buty i ręcznik, gdy usłyszałam: przestań, zostawię cię w domu to pośpisz sobie do jedenastej. Wciąż się spieszę – pytanie tylko, po co?

Nie. Skąd. Taka okazja

Ale w sumie też mogę jechać do pracy. Będę miała nadgodziny (kaska), tyle papierów zaległych czeka.. i znów głos mi podpowiada: przestań, będziesz komuś w zmianę się pchała, a tak zostawię cię w Radomiu, nie będziesz musiała się rano malować.

Co zrobiłam?

A) pojechałam na siłownię, dziewczyny z recepcji klubu popiołem sypały, bo dawno mnie nie widziały, trening był zajebisty, dostałam mocno po dupie i śmierdząca na czworaka poszłam do pracy;

B) zostałam w małym, cichym mieszkanku, w centrum miasta, w cieplutkim łóżeczku bez makijażu, i spałam sobie do jedenastej (ten głos mi jednak dobrze radził), zaspałam oczywiście, rozczochrana i byle jak umalowana na piechotę w kozaczkach leciałam do pracy, po drodze walcząc o życie na oblodzonych chodnikach;

C) pojechałam do pracy, zrobiłam całe zaległe papierzyska z dwóch tygodni, kolega bardzo się ucieszył na mój widok… kawka, herbatka, i piecyk na full. Wszystko na bieżąco zrobione, spokojnie, a dodatkowe złotóweczki wpadną na konto;

I wygrało lenistwo.

Błogi sen i brak kawy. Zamiast szamponem głowę umyłam żelem pod prysznic. I zapomniałam połowy kosmetyków (obym nikogo znajomego dzisiaj nie spotkała – bo mnie nie pozna!). Oczywiście zaspałam, bo takie głupoty mi się śniły, że bałam się oczy otworzyć. I leciałam w tych swoich kozaczkach, z motorkiem w tyłku, żeby się tylko nie spóźnić.

W słuchawkach na uszach dotleniałam mózg. I znów mijałam smutnych i zamyślonych ludzi. Wyprzedzałam staruszków walcząc o kawałek nieoblodzonego chodnika. Całe dnie spędzam w pracy. Biegnąc do i z pracy. A dzisiaj mijałam tłumy. Smutne i nie spieszące się szare postacie. Szczęściarze. Mogą wszystko. Mają przecież cały dzień do dyspozycji. Mnóstwo czasu dla siebie. A ja wciąż się spieszę. Gonię. Zapominam. I wszystko robię naraz i byle jak. Żeby zrobić jak najwięcej w krótkim czasie.

Co z tego, że mam kasę

Ha, ano dużo. Bo mogę kupić coś więcej niż tylko chleb i masło. Bo mogę kupić witaminy. Aby chronić siebie i swoich najbliższych. Albo przynajmniej starać się zapewnić im coś więcej. Tylko po co? Żeby potem zapomnieć im dać te witaminy? Przecież trzeba się jeszcze wysilić i wyrobić sobie i im nawyk łykania ich. Tylko kiedy?

Chciałabym się zatrzymać

Docenić to co mam. Nie, chciałabym napawać się tym co mam. Bo mam mnóstwo. Wszystkiego. Mam przyjaciół, ale nie mam kiedy się z nimi zobaczyć. Mam kasę (niewiele ale mam), ale nie mam kiedy jej wydać. Mam witaminy i zapominam je brać. Mam książki i robótki ręczne, wszystko napoczęte i nie skończone – bo nie mam kiedy albo nie mam siły żeby je dokończyć…

I po co tak za tym gonię? Bo wszyscy tak robią? Przecież z dnia na dzień, możemy wszystko stracić. Jedna decyzja, chwila nieuwagi. Ale kto ma czas by się nad tym zastanawiać, co by było gdyby. Dbam o siebie i swoich najbliższych. Wolę zapobiegać niż leczyć. Bo nie znoszę mówić: a nie mówiłam..

Potrzebuję urlopu!

Comments

  1. udusilam bym tego Twojego demotywatora..i co z tego ze srodek tyg..jakbys poszla to od razu bys nabrala energii i by Ci sie wiecej chcialo..

    1. Ano, tak właśnie by było. Eh, leń jestem.. przemęczony leń….

      1. brakuje Ci noradrenaliny.hormonu wytwarzajacego sie podczas treningu odpowiedzialnego: za chcenie za uśmiech..hormon utrzymuje sie w organizmie przez 2dni…wiec do roboty..!!

        1. Odliczaj więc, startuję w Twoje urodziny!!!!!

          1. mam nadzieje.trzymam kciuki!

  2. Pędzimy, tego wymaga od nas rzeczywistość. Warto jednak znaleźć chwilę i odpocząć, zająć się przyjemnosciami. Żeby to jednak było takie proste…ps. u mnie też wiele zaległości

    1. Serio, ciężko, trzeba wydłużyć dobę chyba, bo inaczej tego nie widzę.

  3. Tak dużo rzeczy mamy, czasem nawet nie cieszymy się z nich należycie, bo gonimy za czymś więcej, a warto się, choćby na chwilę, zatrzymać, uśmiechnąć do tego, co udało nam się osiągnąć, zwłaszcza jeśli nie ma to materialnego wymiaru. 🙂

    1. Marzę o takim zatrzymaniu, na chwilę chociaż…

  4. Epidemia dwudziestego pierwszego wieku. Nie wiem, jak ludzie to robią, że się nie spieszą, doprawdy nie wiem. Może nie mają hobby i zainteresowań wykraczających poza cztery ściany własnego M4? Może bawią dziadkowie z dziećmi, a babcie mieszają w garze przyrządzając jutrzejszy obiad? A może to kwestia logistyki i chęci?

    1. Wydaje mi się, że Ci co nie pracują mają więcej czasu, albo Ci co mieszkają z dziadkami tak jak mówisz… bo w innym wypadku doba jest za krótka.

    2. Kwestia logistyki, chęci i konsekwencji 🙂

  5. Trzeba czasami złapać oddech.. dla siebie i dla rodzinki ❤

    1. Tylko jak i kiedy, zwariuje jak nie będę miała wolnego, długiego wolnego!

  6. Nie ma co się zatrzymywać. Trzeba analizować, obierać cele, planować i cisnąć. Trzeba chodzić jak w zegarku w drodze do celu nawet jeśli cel jest z tych nieosiągalnych. Inaczej za tydzień będzie znowu kicha, za miesiąc też, a na końcu się okaże, że przebimbaliśmy życie.

  7. No własnie, czasem trzeba zostać w łóżku, poleniuchowac i nacieszyć się spokojem 🙂

    1. Jestem wykończona zarówno psychicznie jak i fizycznie. Czas się pozbierać.

  8. O tak, moment w którym dochodzi się do takich wniosków to ewidentnie zmęczenie materiału 🙂 Ale już niebawem wiosna i witaminy będą wszędzie dookoła i nawet nie trzeba będzie pamiętać żeby je brać 🙂

    1. Masz rację…. mało czasu, trzeba się spiąć.

  9. Czasem trzeba się polenić, żeby zebrać energię na później. Wszystko jest dla ludzi!

    1. też tak uważam… tylko szkoda mi czasu na odpoczynek ale nie mam też siły aby działać…

  10. Często jak słyszę od ludzi „bo ja nie mam czasu” pytam, jak wygląda ich dzień… Zwykle idą do pracy (w pośpiechu, bo trzeba było pospać 5min dłużej), w pracy śniadanko, bo w domu nie było kiedy, po pracy szybki obiad, bo przecież nie ma czasu na stanie przy garach, a potem jest już wieczór i trzeba spać. Wtedy oni pytają mnie, jak mija mój dzień i się zaczyna wyliczanka… Wstaję bardzo wcześnie, jem spokojnie śniadanko, przeglądam media społecznościowe lub czytam, potem praca, po pracy chwila odpoczynku przy garach, potem obowiązki (zakupy itp.), następnie trening, prysznic, praca przy blogu lub odpoczynek, potem jeszcze trzeba poczytać przed snem, żeby oczy odpoczęły od komputera,a potem spać, bo przecież wcześnie wstaję… Zwykle słyszę „Ty to dopiero musisz nie mieć czasu!” Ja tego nie odczuwam, nie czuję pośpiechu. Nie tracę czasu na telewizję, której pozbyłam się kilka lat temu, nie tracę czasu na rozmawianie przez telefon z kimś, z kim nie mam ochoty rozmawiać, ani nie dosypiam tych pięciu minut z rana, bo wiem, że to tylko drażnienie organizmu… I tym sposobem oszczędzam czas na przyjemne obowiązki, co owocuje tym, iż to na mojej twarzy wiecznie gości uśmiech, a przecież jestem podobno taka zabiegana! 😉

    1. Jesteś niesamowita, czy Twoja doba dba 40 godzin??? Bo tyle właśnie potrzebuję…

  11. U mnie to zawsze skrajności, albo się spieszę i robię 10 rzeczy naraz, albo wszystko olewam i nie robię nic 😉

    1. Ja mam tak ostatnio….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *