Zmiany, które przecież uwielbiam

Polub i udostępnij:

Przeprowadzka w pierwszej chwili kojarzy się ze sprzątaniem. Z dużą zmianą. Miejsca, przyzwyczajeń i rzeczy osobistych. Przede mną niezła jazda bez trzymanki. Prawdziwy hard core. Zmiany, które przecież uwielbiam..

Nasze marzenie

Pamiętam dokładnie jaka byłam szczęśliwa, gdy kupowaliśmy nasz mały, biały domek (nie do końca w środku lasu). Nie ważne wtedy było, że jest letniskowy, w środku całkowicie do remontu. Z wejściem bezpośrednio do kuchni, bez kranu i zlewu i przechodnim pokojem. Nie widzieliśmy także mnóstwa innych niedogodnień. Dla nas liczył się piękny taras i cudowna zieleń dookoła. Cisza i zapach lasu. Siedzieliśmy wieczorami w grubych bluzach pod kocami, właśnie na tarasie. W środku tylko spaliśmy.

Pierwszy sezon

Mieszkaliśmy tylko w wakacje. Dwa miesiące w raju. Z wynegocjowanej ceny kupiliśmy tu wszystko. Szafę, łózka, pościel, szklanki i talerze. I przede wszystkim meble tarasowe. Tak, pierwsze były meble tarasowe. Nic tu nie mieliśmy. Stworzyliśmy to miejsce od początku. Bez telewizora. Uwielbiałam jak do nas przyjeżdżali znajomi. Kochałam wtedy weekendy. Zawsze ktoś u nas był, w piątek, sobotę i niedzielę. Bez względu na pogodę. I wcale nie przeszkadzało mi wtedy, że naczynia po grillu myłam przy bocianku przed domem, po ciemku i w zimnej wodzie, w kucki.

Trzy lata temu w ostatni weekend sierpnia ryczałam jak bóbr gdy wracaliśmy do bloku. Mimo, że miałam tam zmywarkę, gorący prysznic bez ograniczeń czasowych i żadnych pająków. Niby mieszkanie tylko o połowę mniejsze ale ciemne, zimne i przytłaczające. Ale w centrum miasta, blisko wszystkich moich znajomych. Wystarczyło tylko wyjść, aby kogoś spotkać.

Sprzątanie

Ciężko było zacząć. Czekałam do ostatniej chwili. Tyle lat i tyle wspomnień. Zostawiliśmy tu wszystko. Przy sprzątaniu Zu pokoju, znalazłam jej ćwiczeniówki i wycinanki z klas 1-3. Pełno zabawek i zeszytów  z podstawówki. I trafiłam na swoje pamiętniki. To dopiero była lektura po 16 latach. Powieść romantyczna połączona z Grejem i nutką kryminału. Siedziałam śmiejąc się i rycząc jednocześnie. Każdy sms, każdy dzień opisany. Wspomnienia wróciły.

W kuchni pierwszy kupiony przeze mnie talerz przeniósł mnie znowu do tamtych czasów. Nasze kubki, kupowane zawsze po dwa, w innych kolorach ale takie same. Mam ich ponad 40. Znalazłam nawet nie swoje kieliszki do szampana. Pożyczone dla potrzeb pierwszej romantycznej kolacji w wynajmowanym pokoiku gdzieś na Idalinie.

Zmiany

Teraz znów wracamy, lada dzień do tamtych czasów. Tamtych mebli, kubków i miastowego życia. Plany na wrześniowe wieczory już mam – biblioteka uniwersytecka. A stąd znów nic nie zabieramy. No może telewizor, zmywarkę i ubrania. Tu jest nowy rozdział naszego życia. Ale nie ostatni. Bo się jeszcze wszystko może zmienić. A ja uwielbiam zmiany. Kocham marzyć i mam marzenia.

Polub i udostępnij:

37 Replies to “Zmiany, które przecież uwielbiam

  1. ale ladnie napisalas..tak lekko i przyjemnie się czytalo..
    Masz piekne wspomnienia..oby życie obdarowalo Cie kolejnymi pieknymi chwilami..bys miala znow co wspominać.

  2. To już trzy lata? Pamiętam jak opowiadałaś mi o planach zakupu domu, kiedy starałam się trzymać Twoje tempo na orbitreku 🙂 Jestem pewna, że będziesz zachwycona, kiedy już wrócisz za kilka miesięcy na swoje. Wszyscy będziecie zachwyceni 🙂 Trzymam kciuki, by rozłąka z tarasem trwała jak najkrócej 🙂

  3. Zawsze wmawiam sobie, że uwielbiam zmiany, a tak naprawdę nie cierpię zmian. Każdą przeprowadzkę pamiętam, jako straszną traumę. Nawet to, że nowe miejsce najczęściej okazywało się lepsze, wygodniejsze do zamieszkania, to zawsze żal mi było tego, co zostawiłem za sobą. Co najciekawsze nadal tak mam, że żałuje miejsc, w których już nie mieszkam. Zawsze, gdy przechodzę obok tych moich byłych miejsc ogarnia mnie smutek. Teraz, gdy utraciłem mój dom, kiedy przestał być mój a ja stałem się w nim tylko lokatorem nadal nie mogę się pozbyć myśli, że te mury, te ściany, ta podłoga, że to wszystko stanowi moje miejsce na ziemi. To jest moja kotwica w nieprzyjaznym świecie. Chyba nie potrafię się wyprowadzić, choć pod wieloma względami byłoby dla mnie lepiej zamieszkać w innym miejscu. Zazdroszczę Ci miejsca takiego wśród lasu, też tak bym chciał jak już bym znalazł w sobie odwagę żeby opuścić mój były dom.

  4. Przeprowadzałam się już dwa razy i coś czuję, że to nie ostatnie moje miejsce. Zwykle mam wtedy masę rzeczy do wyrzucenia, jestem mało sentymentalna. Czasem potem żałuję, że jakiejś drobnostki np. pamiętnika z czasów liceum, nie zatrzymałam.

  5. Trzymam kciuki za szybkie zrealizowanie marzeń. Muszą się prędko spełnić, żeby zrobić miejsce kolejnym 🙂

  6. Ja właśnie ostatnio walczę z milionem rzeczy poupychanych w schowkach, bo doszłam do wniosku, że na przeprowadzkę, to sobie jeszcze trochę poczekamy, a w schowkach tak pełno, że już nic się nie mieściło. Większość pamiątek, rysunków, bibelotów itp. powędrowało do kosza,dzięki czemu zyskałam mnóstwo wolnej przestrzeni 🙂

  7. Mnie przeprowadzka czeka w przyszłym roku – w końcu powrót do ukochanego Gdańska, z którym z różnych przyczyn musieliśmy się rozstać na jakiś czas, nareszcie na swoim. Odliczam dni, bo tu gdzie mieszkam, każdego dnia usycham, niestety.

  8. Powodzenia w przeprowadzce. Moje doświadczenia są takie,że każde kolejne mieszkanie przez które przeszłam czyniło w moim życiu coś dobrego i w końcu doprowadziło do miejsca w którym jestem teraz. Trzymam kciuki aby Twoje nowe lokum byo równie szczęśliwe jak wszystkie moje.

  9. Trzymam kciuki aby nowe miejsce przyniosło dużo radości i same piękne chwile. Powodzenia w przeprowadzce i oby zmiany okazały się dobre, piękne i wnoszące wiele radości 🙂

  10. Mialam kiedyś szansę kupić dom w pięknej okolicy. Czekaliśmy tylko na sprzedaż mieszkania, jednak kupiec się rozmyślił i nie kupiliśmy domu. Żal ciągnął się miesiącami 🙁 Mam nadzieję że kiedyś znajdziemy nasze miejsce, las, ogród, taras… tymczasem mam działkę ROD 🙂

  11. Życzę powodzenia. A osobiście mam tak, że trochę przerażają mnie zmiany, organizowanie i całe zamieszanie z tym związane ale w głębi serca bardzo je lubię i czuję nudę kiedy nie dzieje się jakaś konkretna zmiana.

  12. Cudownie piszesz! Nostalgicznie, ale również z mocniejszą nutą 🙂
    A przeprowadzki to cudowny czas. Aż mi się przypomniała moja przeprowadzka w marcu – pełno toreb z Ikei, walizek. Cudowny czas!

  13. Moja droga :).
    Zmiana nawet ta która okazywała się być na początku zła, okazuje się być dobrą. Głowa do góry świat stoi u twych stóp. Na pocieszenie dodam że 12 razy się przeprowadzałam zwiedziłam 5 miast 😉

  14. Zmiany mają swoje dobre i złe strony, ale taki już ich urok. Ja przeprowadzałam się do tej pory 8 razy i mogę przyznać szerze, że najgorsze dla mnie zawsze było pakowanie, no i sprzątanie. Za to olbrzymią frajdę zawsze sprawiało mi już urządzanie nowego wnętrza, wizyta w Ikea, kwiatki, bratki, talerzyki…. Głowa do góry!

  15. Przeczytałam tekst dwukrotnie i na dodatek jeszcze komentarze, żeby upewnić się, czy idą zmiany na lepsze, czy na gorsze, bo z tego, co napisałaś na początku zrozumiałam jedynie, że trochę ci szkoda, ale jednocześnie nie. Pewnie to ta wizja przyszłych, choćby oddalonych w czasie pozytywnych konsekwencji dodaje ci energii, która przebrzmiewa w kilku akapitach. Póki co nie ma tego złego, będziesz mogła suchą stopą wyjść zimą na odśnieżoną ulicę i wszędzie będziesz miała blisko, zawsze to jakieś pocieszenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *